„Korona Carów. Nowa Trylogia. Tom 2” Adama Stawickiego przenosi czytelnika w wir wydarzeń XVII-wiecznej Moskwy, gdzie polityka splata się z osobistymi dramatami, a losy potężnych rodów i całej Rzeczypospolitej wiszą na włosku. To kontynuacja epickiej sagi, która z maestrią ożywia burzliwy okres Dymitriad, porywając w wir intryg, namiętności i heroicznych zmagań. Adam Stawicki ponownie udowadnia, że jest mistrzem gawędy historycznej, z dbałością o detale i wiernością duchowi epoki, a jednocześnie kreuje opowieść pełną suspensu, która ani na chwilę nie pozwala się oderwać.
W roku 1606, w sercu Moskwy, zjawia się młoda Maryna Mniszchówna, sandomierska wojewodzianka i świeżo poślubiona caryca Dymitra Samozwańca. W jej orszaku, odpowiedzialny za bezpieczeństwo klejnotów królewny Anny Wazówny, znajduje się rotmistrz Andrzej Kołakowski – bohater znany już z „Mroku Północy”. To właśnie tam, w obliczu wielkiego świata, jego serce zostaje skradzione przez córkę kniazia Łukomskiego, litewskiego infamisa, który liczy na powrót do łask. Wydaje się, że szczęście jest na wyciągnięcie ręki, jednak polityczne napięcia i waśnie szybko eskalują. Moskwę ogarnia krwawy bunt, a rzeź, która pochłania życie Dymitra i wielu Polaków, naznacza nowy, tragiczny rozdział. Ci, którzy przeżyli, wpadają w niewolę, zmuszeni do walki o przetrwanie w surowych, bezlitosnych krainach Wschodu.
Czytelnicy z pewnością docenią, jak Adam Stawicki, z niezrównaną lekkością pióra, tka misterną sieć zdarzeń, w której każdy szczegół ma znaczenie. Fabuła „Korony Carów” jest pełna dynamicznych zwrotów akcji, a misternie skonstruowane intrygi trzymają w napięciu aż do ostatniej strony. Wrażenia z lektury są często podkreślane przez zdolność autora do przeniesienia nas w sam środek historycznych wydarzeń, sprawiając, że czujemy się ich bezpośrednimi uczestnikami. Wielu odbiorców wskazuje na płynność narracji i barwne portrety postaci jako kluczowe atuty książki, które sprawiają, że nawet ci mniej zaznajomieni z historią dają się porwać tej opowieści.




